Kocha, lubi, szanuje – od zakochania do miłości…

Kategorie: Tak na serio

zakochanie… to tytuł naszej pierwszej konferencji, spotkania w ramach Tygodnia Modlitw o Powołania do Małżeństwa. Poniżej relacja jednej z uczestniczek spotkania:

Cykl spotkań „TAK NA SERIO” rozpoczęło spotkanie na temat „Kocha, lubi, szanuje … od zakochania do miłości”. Spotkanie to  poprowadzili Agnieszka i Grzegorz – małżeństwo z trójką dzieci. Od wielu lat prowadzą oni kursy przedmałżeńskie, a także zajmują się doradztwem dla par małżeńskich oraz „singli”. Podzielili się  swoim doświadczeniem, wiedzą oraz świadectwem małżeństwa, w którym od 20 lat kroczą, ramię w ramię,  choleryk z flegmatykiem.

Na pytanie „Co jest najważniejsze w życiu” 51% młodych ludzi odpowiada, że prawdziwa miłość. Jak takową znaleźć? Poprzez modlitwę – mówi na podstawie swojego doświadczenia Grzegorz. Zaczął modlić się o dobrą żonę dla siebie w wieku 17 lat. Modlitwa ta rozpoczynała jego listę modlitewną przez kilka lat. Jaka płynie stąd nauka dla nas? Po pierwsze warto mieć listę modlitewną – listę intencji ważnych, o które modlimy się codziennie. Po drugie trzeba być wytrwałym, modlić się rok, dwa, cztery, … Pan Bóg odpowiada na modlitwę, ale nie zawsze następnego dnia.

Modlitwa o współmałżonka, odkrywanie woli Bożej, własnego powołania  jest  fascynującym doświadczeniem, a zakochanie, miłość i powołanie są ze sobą powiązane.

Najpierw jednak należy odpowiedzieć sobie na pytanie:

Jakie jest Boże powołanie dla mnie i na drodze jakiego powołania mam tę wolę realizować (małżeństwa, kapłaństwa, samotności).  Większość ludzi ma powołanie do małżeństwa, jednak  w dzisiejszych czasach niepokojąco wzrasta  liczba singli. Skala zjawiska jest ogromna. Okazuje się, że główną przyczyną i motywem jest – zaskakująco –  LĘK. Kobiety obawiają się, że mogłyby wybrać niewłaściwą osobę, podczas gdy mężczyźni boją się, że nie sprostają budowaniu wspólnej przyszłości.

Kolejną trudnością jest obecny kryzys relacji. Ludzie nie nawiązują kontaktów, nie mają miejsc, gdzie mogliby spotykać się z innymi, wymieniać poglądy, wspólnie spędzać czas. Agnieszka i Grzegorz poznali się w grupie modlitewnej przy swojej  parafii. Grupa ta liczyła 150 osób, które razem modliły się, wielbiły Pana, ale jednocześnie poznawały się na wspólnych wyjazdach i imprezach. Jest to zachęta dla wszystkich singli pragnących małżeństwa, aby otworzyli drzwi swojego domu i wyszli do ludzi, choćby przyłączając się do parafialnych grup.

Istnieje bardzo wiele mitów na temat zakochania się i bycia razem. Jednym z nich jest wiara w to, że czekanie jest kluczem do sukcesu: „Będę czekać (najlepiej w domu), aż on/ona mnie znajdzie”, a w wersji bardziej chrześcijańskiej „Pan Bóg nas spotka”.  Spotyka się też ludzi przeświadczonych, że „im dłużej czekam, tym większe mogę mieć wymagania”, co prowadzi do ustawienia poprzeczki tak wysoko, że znalezienia partnera z krwi i kości staje się nierealne.

Zatem bycie w grupie sprzyja znalezieniu partnera, ale sprzyja też utrzymaniu związku. Para nie zamyka się na siebie, jest otwarta na innych, ma zdrową relację z otoczeniem.

W małżeństwie możemy wyróżnić 3 fazy:

  1. Zakochanie, zauroczenie –  faza radości i energii, optymizmu i kreatywności
  2. Rozczarowanie,  zaczynają być widoczne pierwsze wady
  3. Rzeczywistość –  dotychczasowe zalety zamieniają się w wady

 

Czwarta faza, nazywana fazą oddalenia nie powinna mieć miejsca w małżeństwie, jej konsekwencją jest rozwód.

 

Trzeba być świadomym tych faz i nie budować małżeństwa na zakochaniu, gdy nasz mózg nie funkcjonuje racjonalnie. Stan zakochania może trwać maksymalnie do 3 lat i warto dać sobie ten czas przed podjęciem decyzji o małżeństwie, ponieważ jest to tylko czas fascynacji.  Miłość zaczyna się od DECYZJI – „tak, to właśnie z nim/z nią chcę spędzić życie”.

 

Na zakończenie Agnieszka i Grzegorz polecili kandydatom na małżonków „test na miłość” Waltera Trobischa,  („Małżeństwo na nowo odkryte”, Walter Trobisch), a mianowicie:

 

  1. Test czasu – przed zawarciem małżeństwa należy przeżyć ze sobą 4 pory roku, aby poznać się, ale też przeżyć konflikty i przebaczenie, górki i dołki, „lato i zimę”
  2. Test otwartości – przyjrzeć się relacji, czy daję, dzielę się i vice versa. Czy chcemy służyć sobie nawzajem.
  3. Test siły – zobaczyć czy ta relacja dodaje skrzydeł, czy wręcz przeciwnie – osłabia.
  4. Test szacunku – czy mam szacunek do tej osoby, czy widzę ją jako matkę/ojca moich dzieci.
  5. Test kłótni – trzeba przeżyć konflikt, spróbować z niego wyjść, żeby być pewnym, że w przyszłości też będę umiał się porozumieć.

 

Małżonek nie zaspokoi wszystkich Twoich potrzeb. Warto być świadomym tego, że w relacjach damsko-męskich miłość bezwarunkowa nie istnieje. Miejsce tęsknoty za bezwarunkową, czystą miłością może zapełnić tylko Bóg. Bóg, który ma względem nas dobre zamiary, lubi nas i się nami nie rozczaruje, bo zna nas od samego początku. Jego niczym nie zaskoczymy i będzie nas kochał mimo wszystko. Taka idealna sytuacja istnieje jednak tylko w relacji Bóg – człowiek.