Aniołowie są wśród nas

Kategorie: Ciekawe artykuły

Są dwie przesłanki, by twierdzić, że aniołowie istnieją. Podstawową jest Objawienie Boże. W Piśmie Świętym w wielu miejscach możemy o nich przeczytać. Do Biblii odwołuje się też Katechizm. Ale mam też prywatną przesłankę pochodzącą z obserwacji rzeczywistości. Przyglądałem się kiedyś bawiącym się dzieciom. Były to małe istoty, które dopiero od kilku tygodni potrafiły utrzymać się samodzielnie na nóżkach. Ich szaleńcza zabawa – radość z chodzenia i euforia w bieganiu – odbywały się wśród domowych sprzętów, między marmurową ławą, lampą, sofami i czymś tam jeszcze. Gdy widziałem jak podczas piruetów na jednej nóżce, upadków i przewrotek, mijały o parę centymetrów krawędzie i kanty, pomyślałem sobie: oto dowód na istnienie aniołów stróżów. Nie potrafiłem sobie wytłumaczyć tego, że nie zrobiły sobie krzywdy, inaczej niż tym, że ochraniała je niewidzialna ręka. Myślę, że wielu z nas może, przy dostatecznie głębokiej refleksji, wyłuskać z własnej przeszłości historie, które świadczą o istnieniu obok nas kogoś, kto ochraniał, prowadził, kierował.

W Katechizmie nr 329 czytamy słowa św. Augustyna, który stwierdza, że anioł oznacza funkcję, a nie naturę. Zatem, czy można przyjąć, że bardziej odpowiednie byłoby pytanie: „Co anioł robi?”, aniżeli: „Kim jest?”

Tak, choć możemy zarazem zapytać, kim jest duch który pełni funkcję anioła. Anioł jest wysłannikiem Boga, pełni Jego wolę. Ale wiem też, że duch jest to istota stworzona, osobowa i nieśmiertelna, tak jak człowiek rozumna i wolna, będąca stworzeniem; o tyle zaś odmienna od człowieka, że nie posiadająca fizycznej postaci. Faktem jest, że wyobraźnia ludzka i twórczość, zwłaszcza malarska i literacka, narzuciły nam wyobrażenie anioła. Przedstawiamy go sobie jako istotę o ludzkiej postaci, z pięknymi skrzydłami… Myślę, że wynika to stąd, że trudno jest nam wyobrazić sobie czystego ducha. Potrzebujemy obrazu, nim interpretujemy rzeczywistość. Ale nie wolno utożsamiać obrazu z rzeczywistością, bo to prowadzi do infantylizmu.

Co to znaczy być aniołem, czyli innymi słowy: po co są aniołowie?

Najprościej? Po to, aby służyć. Zdaję sobie sprawę, że używam słowa, które wywołuje uprzedzenia. Służenie, choć wydaje się być szlachetne i zasługujące na uznanie, jest trudne. Często nie stać nas na taką postawę. Dlatego wolimy inaczej interpretować rzeczywistość. Mówimy, że coś istnieje dla miłości, dla piękna, a nie po to, żeby służyć. Ale o aniołach należy powiedzieć: są po to, by być do dyspozycji Boga, by być przedłużeniem Jego woli. Zauważ jednak, co to oznacza. Anioł, który służy, wyraża Boga, a zatem to Bóg służy! On inicjuje działanie, On ma zamysł, w realizacji którego posługuje się aniołem. W rzeczywistości duchów niebieskich dostrzegamy niezwykłą prawdę: Bóg, Absolut, Stwórca wszechrzeczy jest Tym, który pochyla się z miłością nad stworzeniem, szczególnie nad człowiekiem.

Czy aniołowie są tylko po to, aby służyć?

Nie. Mają też inną funkcję. Wynika ona z tego, że – jak całe stworzenie – dziedziczą oni odblask Boży. Jest w nich zawarta Boża mądrość, rozumność, wieczność i inne Jego przymioty. Jako byty stworzone stają się więc zwierciadłem, w którym możemy oglądać Boga. Jeśli przekonujemy się o ich opiece, odkrywamy opiekuńczość Boga, jeśli rozpoznajemy ich towarzyszenie na naszych drogach, doświadczamy towarzyszenia Boga, i tak dalej.
Jeszcze o jednej rzeczy chciałbym powiedzieć. Anioł pomaga w realizacji dobra zamierzonego przez Boga. Jeśli jego obecność przy człowieku ma czemuś służyć, to przede wszystkim temu, żeby człowiek realizował dobro. Anioł inspiruje nas do dobra. Tak go odbieram.

Zastanawiam się, czy nie traktujemy aniołów z jednej strony zbyt bajkowo, zbyt poetycko, a z drugiej, nie chcemy zauważyć wymagań, które ich istnienie stawia przed nami? Czy nie traktujemy aniołów dziecinnie?

Zawsze istnieje takie ryzyko. Są ludzie, którzy mają niedojrzałe wyobrażenie aniołów. Zapewne są tacy, którzy traktują aniołów instrumentalnie: gdy są im potrzebni, zwracają się do nich. A przecież, skoro anioł jest osobą, warto się z nim zaprzyjaźnić i do tej przyjaźni podejść odpowiedzialnie. Przyjaźń jest wtedy, gdy jest wzajemność. Warto postawić pytanie o to, na czym polega wzajemność człowieka wobec anioła. Nie od rzeczy byłoby szukać na nie odpowiedzi.
Słusznie zauważasz, że istnieje niebezpieczeństwo baśniowego rozumienia aniołów, jako swego rodzaju elfów czy innych mitycznych postaci. Prawdy o aniołach należy szukać w Piśmie Świętym i w nauce Kościoła. Jest to o tyle ważne, że żyjemy w czasach silnie rozbudzonego zainteresowania tym, co tajemnicze, magiczne, co nie poznane. Tak wielkie jest zainteresowanie magią, wróżbiarstwem, spirytyzmem… Rzecz w tym, aby prawdy o aniołach nie ujmować w takim duchu.

Wspomniał Ksiądz o tym, że na nasze wyobrażenie o aniołach wpływa sztuka, przede wszystkim – malarstwo. Myślę jednak, że z aniołami bardziej jeszcze łączy się muzyka. Wystarczy wspomnieć pierwsze słowa Akatystu, czy bizantyńskiego hymnu cherubinów. Biblia łączy postaci aniołów z muzyką i ze śpiewem. Aniołowie, wychwalając Boga, tworzą liturgię. Czy można powiedzieć, że gdy śpiewamy na cześć Boga, zbliżamy się do aniołów?

Tak, ale żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie, muszę posłużyć się przykładem Mszy świętej. Otóż, kiedy uczestniczymy w niej, w przedziwny i tajemniczy sposób jesteśmy przeniesieni z miejsca, w którym jesteśmy, by stać się uczestnikami wydarzeń z Wieczernika i Golgoty. Człowiek, który wchodzi w dialog z Bogiem i uczestniczy w misterium uwielbienia Boga przez Kościół, przyłącza się w mistycznym wymiarze, do głosu i uwielbienia, jakie aniołowie w wiecznym teraz, a więc także i moim teraz, zanoszą do Boga. Człowiek na chwilę przyłącza się do anielskiego śpiewu, uczestniczy w wiecznym: „Sanctus, Sanctus, Sanctus”, a kiedy odchodzi, by zająć się obowiązkami, pracą, nauką, wtedy zostają aniołowie, którzy w jego imieniu, w imieniu całego Kościoła kontynuują pieśń uwielbienia. Można zatem mówić o nadzwyczajnym przechodzeniu człowieka z wymiaru ziemskiego, w którym jest i nigdy nie przestaje być do chwili swojej śmierci, w nowy wymiar, w momencie, gdy podejmuje uwielbienie. W tym nowym wymiarze spotyka się z aniołami…

Jak to się stało, że anioł obdarzony przy całym poznaniu prawdy, które posiadał, powiedział Bogu „nie” i stał się szatanem?

To jest misterium iniquitatis [tajemnica niegodziwości]. Możemy jedynie usiłować zgłębić jej przyczyny, ale one będą wywoływały dalsze pytania. Akt adoracji Boga przez aniołów opiera się na ich wolności. Wolność jest warunkiem autentyczności i nadaje czynowi wartość. Tak jest w przypadku aniołów, tak jest u ludzi. Jeśli cześć oddawana Bogu nie jest wyrazem wolnego pragnienia, nie ma żadnej wartości. Wolność ujawnia się wtedy, gdy istnieje możliwość wyboru. Aby aniołowie mogli oddawać cześć Bogu w wolności, także musieli (muszą) mieć możliwość wyboru. Jeśli zostali stworzeni dla miłości Bożej, musiała być alternatywa dla tej miłości. Nie mogła to być miłość do szatana, bo go nie było, ale była inna ewentualność – miłość do samego siebie.
W chwili gdy miłość do samego siebie przerasta miłość do drugiej osoby (w tym przypadku Boga), staje się nieuporządkowana, zamienia się w zło. I tak rodzi się grzech. Alternatywą mogło być także poznanie przez aniołów zamysłu wcielenia Syna Bożego. Jako istoty wyższe od człowieka miały wedle tego planu oddać cześć Człowiekowi i uniżyć się przed Nim. Niezwykłość tej sytuacji polegała na tym, że ten Człowiek był zarazem Synem Bożym. Ci aniołowie, którzy nie chcieli tego uczynić dopuścili się odstępstwa. W obu przypadkach można mówić o sprawdzianie wierności w oparciu o wartość, która jest niezbędna, aby każde działanie było odpowiedzialne – o wolność. Wolność i miłość to cnoty, które są nierozerwalne. Jeśli ktoś chce doskonalić się w miłości bez ćwiczenia się w wolności, trudzi się na próżno. I odwrotnie. Warto o tym pamiętać…

z księdzem Józefem Tarnawskim SP rozmawiał kl. Michał Wilk SP
www.katolik.pl