Na kogo czeka adwentowy człowiek?

Na kogo czeka adwentowy człowiek?

W tym czasie oczekiwania, ludzie owiani mrokiem nocy zmierzają do świątyń na Roraty. Pewni, że już niedługo „rozweseli się pustynia i spieczona ziemia” naszej codzienności. Na kilka dni zapomnimy o naszych codziennych obowiązkach, stresującej pracy i zarabianiu pieniędzy. Lecz pomimo tego, wystawy sklepowe, wielkie hale supermarketów, ustrojone w świąteczną szatę i uruchomione reklamowe machiny biznesu będą nas wciągały w nową niewolę kupowania i delektowania się świątecznym pięknem. W związku z tym, wielu ludzi rozminie się z przychodzącym Bogiem.

Dlatego na adwentowych drogach staje św. Jan Chrzciciel jako wzór człowieka czekającego. Jak mało kto, świadomie oczekiwał na przyjście Mesjasza, zapowiedzianego przez proroków. Najpierw sam się przygotował: poszedł na pustynię, by w ascezie szukać sensu swojej misji, potem nawoływał do nawrócenia, bo wiedział, że odwrócenie się od grzechów i pokuta są najlepszym sposobem by spotkać Jezusa.

Tak samo my, adwentowi ludzie, mamy oderwać się od tego wszystkiego co może zakłócić spokój naszego oczekiwania i znaleźć pustynię naszego życia, aby tam spotkać Przychodzącego. Mamy zawsze czuwać, „żeby nasz rozum nie zgłupiał, nasze serce nie zwariowało i ręce stale tylko nie zagarniały do siebie” (ks. J. Twardowski).

Trwajcie aż do przyjścia Pana. Umacniajcie wasze serca, bo przyjście Pana jest już bliskie. Innymi słowy – nie jesteśmy sami na tym świecie. Zawsze blisko nas jest Przychodzący Pan. Byle się z Nim nie rozminąć. Wykorzystajmy ten szczególny czas rozglądania się wokół siebie, by dostrzec Przychodzącego.

Najpierw należy Go szukać w modlitwie, która jest wznoszeniem myśli ku Bogu, ku wieczności, ku sprawom ostatecznym. Miejscem spotkania Przychodzącego jest także liturgia, która włącza nas w środowisko ludzi podobnie czujących, myślących i wartościujących. Bóg otacza nas wtedy swoją łaską, która pozwala trwać, walczyć, budować. Miejscem szczególnej obecności Przychodzącego jest także drugi człowiek. To wynika z logiki Wcielenia.

Jeśli nie spotkasz Go podczas adwentu swojego życia – zostaniesz zupełnie sam – a to jest rzecz najgorsza. Dlatego postaw sobie pytanie: Na kogo albo na co, czekam ja – człowiek adwentu?

x Jacek Szostakiewicz
www.echo.siedlce.net